bywa i tak…

W naszym domu z reguły nie krzyczy się na dzieci, zazwyczaj nie mam takiej potrzeby bo są po prostu zwyczajnie grzeczne. Jak każdemu dziecku zdaża im się nie posłuchać, odpyskować lub zprzeciwić się,  przecież nie ma idealnych dzieci. Zazwyczaj wtedy pytam się " co powiedziałaś  ? " kiedy słyszę próby pyskowania, wtedy już wiadomo że nie spodobało mi się to i pada słowo "przepraszam". albo liczę "raz.. dwa.. " i już wtedy jest zrobione to czego zrobić się im nie chciało, bo wiedzą że gdy jest już "pięć" idą na 15 min do swojego pokoju. To zawsze skutkuje. Zawsze po jakimś wybryku jest kilka minut tłumaczenia pada słodkie przepraszam i nadal trwa nasza rodzinna sielanka . Są jednak i takie momenty kiedy to ja przepraszam swoje dzieci… to już reguła. Jest taki jeden albo dwa dni w miesiącu kiedy nie mam cierpliwości, denerwuje mnie wszystko w około i najchętniej wtedy zamknelabym się w pokoju żeby tylko być sama bo wiem wtedy że nie jestem tą samą osobą i przede wszystkim tą samą mamą jak zawsze. Większość kobiet na pewno wie o jakie dni chodzi.  Niestety odbija się to na dzieciach.. wtedy to co zazwyczaj mnie nie denerwuje -choć czasami powinno wydaje się być czymś nie do zniesienia. Przykład z ostatnich dni : kąpiel dziewczynek , słyszę płacz. Wchodzę do łazienki z pytaniem co się dzieje ? " A Wiktoria oblała mnie gorącym prysznicem" spojrzałam na czerwoną nóżkę Hani.. wpadłam w złość nakrzyczalam wtedy na jedną i drugą. One zaczęły płakać… Ja chciałam zrobić to samo bo znów przegrałam moją walkę z samą sobą. Gdyby wtedy padło na inny dzień.. wyglądałoby to inaczej.. Wiktoria dokonczyłaby kąpiel poszłaby na górę na jakiś czas przeprosiłaby siostrę. . I po wszystkim.  A ja pomyślałabym że przecież nie zrobiła tego specjalnie i nie wiedziała że z prysznica poleci gorąca woda, po prostu się bawiły. Przepraszałam.. przytulałam.. Ale żal pozostał.

Te okropne dwa dni w każdym miesiącu przekreślają moje starania.. o bycie dla nich idealną mamą. Choć wiem że nie ma ideałów.

Wczoraj jedno zdanie mojego dziecka zbiło mnie z nóg i nie pozwoliło spokojnie zasnąć. Jak co wieczór nasz rytuał przytulania i rozmów przed spaniem. Często podczas tych momentów dowiaduje się czegoś z czym moje dzieci czekają właśnie do tego momentu. Nagle słyszę „mamusiu powiedziałam dziś Pani że czasami Ciebie nie kocham bo często na mnie krzyczysz” tego jak się wtedy poczułam nie potrafię opisać.. Oczywiście złość na siebie , było mi tak strasznie przykro że nie potrafiłam w tamtym momencie poradzić sobie z tym uczuciem. Zabolało tak bardzo jak jeszcze nigdy.

Jak to tłumaczyć ? Czy dziecko które na codzień nie jest przyzwyczajone do krzyków reaguje na te sporadyczne wybuchy rodzica inaczej niż te, które krzyki mają na codzień ?

Przypomniałam sobie sytuację jedną jedyną którą moje dzieci wypominają  nam do dziś. Nasza małżeńska kłótnia dwa lata temu. Takie sytuacje między mną a moim mężem są tak żadkie, że dziewczynki zapytane czy rodzice się kłócą  mówią ” nie ale kiedyś… ” wtedy zostaje w skrócie opowiedziana nasza ostania kłótnia z przed kilku lat która tak utkwiła im w pamięci. 

Fenomen dzieci.. jeśli nie są do czegoś przyzwyczajone… jedna sytuacja,  Z którą nie mają styczności na codzień sprawi że zostanie w sercu na bardzo długo.. być może na całe życie ?

Po tym czego dowiedziałam się od mojego dziecka obiecuję poprawę.. I zawsze co miesiąc w trakcie „tych” dni pod ręką będzie neospazmina :)

… dostałam przed chwilą słodką wiadomość przez tel ” mamusiu ja chciałam Cię bardzo przeprosić za to co powiedziałam do Ciebie wczoraj”
… I dzień stał się piępiękniejszy ;)

2 komentarze do “bywa i tak…

  1. ech dzieci… tak własnie myślę, że jeśli cos jest dla nich nowe lub zadko spotyjkane to zapamiętoją to dokkladnie. Ja jeden jedynny raz dostałam klapsa w dupę od taty i pamiętam to do dzis . Dziś wiem że zasłużyłam wtedy na niejednego ale wtedy bolało to bardzo bardzo.. tez mam dzieci i zadarza mi się krzyknąć ale nie najbardziej trafia do nich gdy jestem smutna, wtedy podchodza i pytaja co jest nie tak , co zrobiły źle, Smutek matki to najmocniejszy klaps…

  2. Siska i po raz kolejny dzisiaj łezka mi się zakreciła …
    Sis Ty Jesteś najwspanialszą mamusią na świecie !!!
    …zazdroszczę Tobie tej cierpliwości , tego ciepła jakim obdarowujesz swoje dzieci kazdego dnia ach ….niby siostry a tak inne….
    Kocham te Twoje wpisy !!!

Komentarze są wyłączone.